Strony

14 sty 2017

Motoryka mała z Granną


Dziś dwie gry które moje maluszki pokochały w przedszkolu, w zasadzie nie tyle gry co łamigłówki, układanki, pomoce dydaktyczne - każdy sobie może je nazwać wedle własnego uznania. Najistotniejsze jednak jest to że dzieciaki za nimi przepadają i była to rzecz sprawdzona jeszcze zanim do nasz przyleciały.
Ponadto równorzędnie istotne dla nie było to ile dodatkowych plusów niosą ze sobą obie te pomoce.  
Nic dziwnego że przedszkola są w nie powszechnie zaopatrzona, dobra cena i różnorakość możliwości, plus świetna zabawa to cechy produktu idealnego.


Patyczaki – to zabawka edukacyjna zawierająca: 48 plastikowych w 4 podstawowych kolorach: żółtym, zielonym, niebieskim i czerwonym; 8 dwustronnych plansz z 48 wzorami do ułożenia. 

Wzory są przedstawione w 3 rozmiarach, mamy tu wzory w skali 1:1 które dziecko może układać bezpośrednio na karcie, co jest doskonałym rozwiązaniem dla maluszków jak i dzieci którym w ten sposobów najprościej objaśnić zasadę działania gry.  Ala ułożyła wzór w ten sposób tylko raz potem przeszłyśmy o krok dalej. Kolejny krok to układanie dużych wzorów obok kartki ze wzorem. 
Kolejne karty pokazują już wzory w zmniejszeniu ale nadal jest to jeden wzór na karcie. 
Są też karty najtrudniejsze które przedstawiają całkiem małe układanki i w dodatku jest ich kilka na na stronie, a więc dziecko musi być mocno skoncentrowane. Oczywiście mowa tu o młodszych dzieciach, bo na Wojtku nie zrobiło to specjalnie wrażenia co do trudności.
Producent proponuje wprowadzanie coraz mniejszych układanek stopniowo, po opanowaniu trudniejszych. Ja obserwując Alusie zauważyłam, że największe i średnie nie robią jej różnicy. Do najtrudniejszych na razie nie podchodzi. 
W instrukcji znajdziemy też propozycję gry w bierki oraz grę w kto pierwszy ten lepszy czyli kto szybciej i dokładniej ułoży dany wzór, ten wygrywa. Nie mam odpowiednich graczy aby wprowadzać te formy  rozgrywek ale za to dla mnie układanie patyczaków było tylko punktem wyjścia do całej gamy różnorodnych zabawa i pomysłów. 
Rzecz jasna równie wielką frajdą z układania a może wręcz większa jest układanie własnych wzorów, tworów i ludków.






Do czego jeszcze możemy wykorzystać nasze kolorowe patyczki ?
Do nauki podstaw matematyki, liczenie, dodawanie, odejmowanie, porównywanie, dzielenie i mnożenie. Początki matematycznej przygody zawsze muszą być poparte obrazem, aby dziecko zrozumiało i aby liczyło na przedmiotach a nie na abstrakcyjnych liczbach. Patyczaki sprawdzają się wyśmienicie. 


Patyczaki pomagają też w nauce kolorów, co prawda my już ten etap mamy za sobą ale frajda nadal jest wielka. Patyczki można sortować, układać z nich sekwencje. Odtwarzać wzory lub je kontynuować. 
Można też układać jakiś wzór kazać dziecku go zapamiętać a następnie zakryć szmatką i polecić go odtworzyć. Na początku nie muszą to być trudne układy wystarczą nawet dwa patyczki w różnych kolorach, z czasem gdy maluch nabierze wprawy, można stawiać większe i trudniejsze wyzwania.



wiek graczy 3-6 lat   
liczba graczy 1-2 os.  



Stuku Puku - to gra z którą czekałam choć chciałam ją podsunąć Wojtusiowi już jakiś czas temu. Dlaczego czekałam, ano z obawy przed małymi wszędobylskimi pineskami. Teraz kiedy mamy już dwoje pełnoprawnych użytkowników, mogę spokojnie pozwolić im działać.  

Stuku puku, świetnie rozwija manualne zdolności dzieci, motorykę mała i koordynację oko ręka. Dzieci młodsze mogę tworzyć esy-floresy bez ładu i składu, starsze mogą działać zgodnie ze wzorem lub tworząc własne konstrukcje. 


W pudełeczku znajdziemy moc elementów do przybijania (56 sztuk), pineski, młoteczek, korkową podkładkę oraz plansze (6 sztuk). My plansze kładziemy obok podkładki korkowej bo osobiście uważam, że przybijanie na planszach, po pierwsze jest za proste a po drugie szybko zniszczyłoby karteczki. Papierowe obrazki traktujemy jako wzorzec do naśladowania. Jednak widziałam dzieci które przybijały pineski i elementy do karteczek położonych na korkowej podkładce.
Kształty są tekturowe i śliczne, barwne i ciekawe, dające wiele możliwości. I wszystko byłoby super gdyby nie odrywanie ich od korkowej podkładki. No bo pineski dziecko nie podważy, tylko łapie za kształty, a te mogłyby się szybko zacząć rozwarstwiać. Dlatego polecam nasz patent czyli pineski baryłeczki, które mają uchwyt bardzo ułatwiający wyciąganie. Tani chwyt a jestem pewna, że znacząco przedłuży życie naszego Stuku - puku.

Jako dziecko posiadałam podobną zabawkę, jednak elementy tam były plastikowe a zamiast pinesek w zestawie były prawdziwe gwoździki. Co wynika z tej różnicy w obecnym składzie. Ja musiałam używać młotka, nie było innej rady. Moje dzieci po pierwszej fascynacji młoteczkiem, wiadomo młoteczek fajna rzecz, wcale nie wyciągają go z pudełeczka. Po prostu wciskają pineski paluchem :P
Nie narzucałam im metody tworzenia, sami zadecydowali. Racji troszkę w tym jest bo aby pineskę przybić nie wystarczy jej położyć w dziurce elementu, trzeba ją leciutko wbić żeby móc przybić. A jak już wbijają leciutko to często wychodzi im z tego brak potrzeby przybijania. Stąd też każde z osobna szybko stwierdziło, że po co tracić czas, skoro dużo szybciej jest wcisnąć do końca :)

Z użyciem młoteczka czy bez, zabawka jest rewelacyjna, rozwija wyobraźnie, rozwija manualnie dziecko, pozwala się wyżyć twórczo. Z abstrakcyjnych elementów można stworzyć co tylko zechcemy. Wojtuś tworzy nawet całe dialogi. Przypina, gada, odpina, dopina, i tworzy snując niekończące się epopeje. Potrzebna jest precyzja i pomysł.
Ala tworzy po swojemu. Lubi przypinać dla samego przypinania, ale czasem też próbuje odtwarzać elementy kolorowych planszy. Sama z siebie jeszcze nie tworzy własnych ludzików czy budowli, to chyba jeszcze nie ten etap.
Bez względu na sposób i metodę zajmuje ich to na dłuuuugi czas. 










STUKU PUKU
wiek graczy 4-7 lat 
liczba graczy 1 os.

1 komentarz:

  1. Fajne te zabawki zestawy.
    Pokazaliscie, że kilka patyczkow dahe wiele możliwości zabawy i nauki.
    Podoba mi się takie podejście :-)

    OdpowiedzUsuń


Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.