Strony

29 kwi 2015

Pufoland - zabawa i odpoczynek




Moja miłość do SAKO zaczęła się ponad 4 lata temu, a dokładnie 02.03.2011 - na sali porodowej :)
Nic nie dawało takiego wytchnienia, takiej regeneracji sił i ulgi jak worek SAKO .
W końcu jak nie pokochać czegoś co może przynieść ukojenie zarówno dla ciała, jak i dla zmysłów. Jak nie uwielbiać czegoś co po dniu pełnym emocji kiedy w domu panuje cisza pozwala wyciągnąć nogi przed siebie i z dobrą książką odpłynąć w siną dal. SAKO odkąd mamy go w domu stał się meblem nr jeden i nie ma w tym nic dziwnego bo na nim po prostu aż chce się usiąść i w niego zanurzyć. Naprawdę ciężko się mu oprzeć bez względu na to czy ma się 20 miesięcy, 4 lata czy 2... :P I właśnie dla tych 2... letnich zbieganych nóg, to za dziećmi, to za końmi, to za tym i owym oraz dla tego kręgosłupa który na pełnych obrotach od 6:00 do 21:00 z okazji 18+ urodzin taki oto gigantyczny podarunek w rozmiarze XXXL przyfrunął i podbił moje serducho.







  





 










Gdzie dostać najcudowniejszą pufę pod słońcem?
Oczywiście w Pufolandzie - gdzie indziej jak nie w świecie puff - wpadacie po pufę i ufff oddychacie z wielką ulgą, no ja odetchnęłam i nadal to robię co wieczór :) Bo dzień bez książki dla mnie nie istnieje i choć 15 minut lektury dziennie (nie mówię tu o książkach dla dzieci) to mój rytuał i obowiązek, a taki pufff to absolutnie najbardziej genialne miejsce na lekturę. Dzieciarnia też już to odkryła i jak tylko zapragnie czytać na fotel się pakuje i wspólnie się edukuje.
Wypełniony kulkami styropianowymi bez sztywnej konstrukcji idealnie dopasowuje się do każdego indywidualnie. Każdy kto w nim siądzie ma pod sobą mebel stworzony na miarę, dopasowany. Wygoda , że ah i oh i mogłabym tak bez końca, kto siedział na SAKO ten wie o czym mówię.
I ten świetny design i cudny soczysty zielony kolor, (oczywiście do wyboru jest cała paleta barw)nuda w naszym domu nie grozi, w końcu to mu tu rządzimy, a mieszkanie jest po to aby czuć się w nim fantastycznie i aby było stworzone na miarę naszych potrzeb i oczekiwań.
Fotele SAKO to nie tylko mebel do siedzenia to genialna (i gigantyczna) zabawka. Moim maluchom nie trzeba o tym mówić, dla nich SAKO to przede wszystkim szaleństwo, wielka frajda i zjeżdżalnia w pięknej zielonej postaci. Dzieciaki go uwielbiają, Wojtuś nawet zapragnął mieć swój własny fotel nie mamusiowy ale na razie brak nam na niego miejsca, na szczęście szkrabiszonki bez problemu mieszczą się we dwójkę. Co więcej rzadko siedzą osobno, bo jak jedno wejdzie na puff to drugie od razu się pcha. We dwójkę zawsze jest ciekawiej i weselej :)

Super  jest też to, że wystarczy zwilżona szmatka i fotel jest czysty. Nie potrzebuje prania i szorowania jak meble tapicerowane - to dość ważne jeżeli w domu ma się jednego, dwa czy więcej małych potworków. A mimo swych gigantycznych rozmiarów jest lekki jak piórko, Wojtuś nie ma najmniejszego problemu z przemieszczeniem go tu czy tam. 
Zresztą cóż tu dużo pisać, wystarczy przejrzeć zdjęcia :) Czytanie, nauka, relaks a nawet gniazdko do spania w jednej workowatej postaci :)
Mój fotel znajdziecie tu - FOTEL XXXL











 






 



Polecam :) Już dawno nie dostałam tak rewelacyjnego prezentu :)

2 komentarze:


Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.