Jeśli chodzi o walentynki to jakoś nigdy mnie nie przekonywały jako święto zakochanych.
Nie widziałam w tym nic wyjątkowego, ani nic romantycznego.
Taka sztuczna masówka, wszędzie różyczki w celofanach i paskudne misie z serduszkami.
To moja wizja 14 lutego, sprzed kilku lat.
Taka sztuczna masówka, wszędzie różyczki w celofanach i paskudne misie z serduszkami.
To moja wizja 14 lutego, sprzed kilku lat.
Jednak od dwóch lat patrzę na ten dzień w zupełnie inny sposób, teraz jest to kolejna doskonała okazja do twórczości i do rozmów o miłości, kolejny pretekst do przytulenia i wycałowania naszych małych miłości.

