Dzieciaki wypatrzyły gdzieś przy okazji odpustu kolorowe wiatraki, wskaźniki wiatru i inne napędzane wiatrem atrakcje. Oczywiście mogliśmy je kupić ale po co kiedy można zrobić samemu, pomysł ten bardzo im się spodobał jedynie czasu wiecznie brakowało. Wczorajsze deszczowe popołudnie natomiast było idealne do stworzenia naszego wietrznego smoka.
Dory, Dory, wszędzie Dory. Alusia odkąd przeczytałyśmy książkę i
poznała wszystkie postacie, widzi je wszędzie z odległości km. Na
półkach sklepowych, na reklamach, na bilbordach, w gazetach, na butkach,
wiaderkach i gdzie tylko się pojawiły. Kiedy zobaczyłam, że Wydawnictwo
RELBEL.PL planuje wypuszczenie na rynek, serii gier typu Doble z
rożnymi bohaterem, stwierdziłam, że upieczemy dwie pieczenie na jednym
ogniu. Po pierwsze sprawie dzieciaczkom wielką frajdę z możliwości
obcowania z swoimi ukochanymi bohaterami a po drugie po raz pierwszy
przedstawię im Dobble, gdyż tej gry jeszcze u nas nie było.
sierpnia 08, 2016
4
komentarze
Klocki Dienesa
są z nami od miesiąca i nadal odkrywamy ich możliwości a jest ich
ogrom, więc podejrzewam, że nie szybko nam się to znudzi. "Po-sezonowo"
planuję też stworzenie szablonów aby zabawę i edukację urozmaicić, więc
zainteresowani niech poczekają cierpliwie z pewnością się nimi podzielę.
Te klocki to bardzo ciekawy sposób na wprowadzenie dziecka w świat
geometrii, kolorów, szeregów, zbiorów, symetrii, wielkości, grubości,
odwzorowywania i wielu innych aspektów z którymi warto zapoznać
początkującego matematyka, nim stanie w szkolnych progach. Klocki są
ciekawe, fajnie się nimi manipuluje, mają rozmaite kształty, wielkości
kolory, a nawet grubość są przede wszystkim dla dziecka odkrywcze i
pobudzają je do tworzenia a ponieważ służą do odkrywania podstaw
matematyki są produktem idealnym aby wzbudzić matematyczną ciekawość
którą wszystkie maluszki posiadają z natury.
sierpnia 06, 2016
2
komentarze
Pingwiny chodziły za mną już dawno, nie jakieś tam pingwiny, tylko
właśnie te konkretne
"Pingwiny na lodzie". Wiedziałam, że nie będzie to dobra łamigłówka na sam początek tej przygody dlatego też zaczęliśmy z Wojtkiem od Trzech małych świnek. Kiedy Wojtuś rozłożył świnki na łopatki postanowiłam spróbować z pingwinkami. Nie spodziewałam się jednak, że w ręce nasze trafi coś co zadowoli nie tylko Wojtka ale i mnie. Na czym polega utrudnienie, na tym iż klocki nie mają jednej stałej formy, tylko są ruchome. Każdy z elementów może się zmieniać, dlatego też rozwiązując tą łamigłówkę nie stajemy przed standardowym "dopasuj tak aby wszystko się zgadzało:, klocki które mogą się zmieniać wielokrotnie zwiększają możliwości ułożeniowe. Z danego klocka można więc uzyskać od 3 do 4 różnych kształtów. Łamigłówka ta jest oparta na klockach pentomino, które są nie czym innym jak 5 kwadratami połączonymi ze sobą na różne sposoby. Z tak powstałych klocków i planszy 5x5 otrzymaliśmy właśnie naszą łamigłówkę. Gra przeznaczona jest jak wszystkie gry SMART GAMES dla jednego gracza i tym razem dolna granica wiekowa to 6+. Zgadzam się z nią odnośnie poziomu starter, i junior, natomiast kolejne poziomy to prawdziwe wyzwanie. Ale do poziomów jeszcze wrócimy.
"Pingwiny na lodzie". Wiedziałam, że nie będzie to dobra łamigłówka na sam początek tej przygody dlatego też zaczęliśmy z Wojtkiem od Trzech małych świnek. Kiedy Wojtuś rozłożył świnki na łopatki postanowiłam spróbować z pingwinkami. Nie spodziewałam się jednak, że w ręce nasze trafi coś co zadowoli nie tylko Wojtka ale i mnie. Na czym polega utrudnienie, na tym iż klocki nie mają jednej stałej formy, tylko są ruchome. Każdy z elementów może się zmieniać, dlatego też rozwiązując tą łamigłówkę nie stajemy przed standardowym "dopasuj tak aby wszystko się zgadzało:, klocki które mogą się zmieniać wielokrotnie zwiększają możliwości ułożeniowe. Z danego klocka można więc uzyskać od 3 do 4 różnych kształtów. Łamigłówka ta jest oparta na klockach pentomino, które są nie czym innym jak 5 kwadratami połączonymi ze sobą na różne sposoby. Z tak powstałych klocków i planszy 5x5 otrzymaliśmy właśnie naszą łamigłówkę. Gra przeznaczona jest jak wszystkie gry SMART GAMES dla jednego gracza i tym razem dolna granica wiekowa to 6+. Zgadzam się z nią odnośnie poziomu starter, i junior, natomiast kolejne poziomy to prawdziwe wyzwanie. Ale do poziomów jeszcze wrócimy.
sierpnia 06, 2016
2
komentarze
Pozostając przy wyprawce podróżnej, zajmującej mało miejsca i
doskonale nadającej się do zabrania w trasę krótką czy całkiem długą,
chciałam Wam przedstawić jedną z gier podróżnych Granny.
„Wodny Świat”
jest najprostszą z wydanych w tej serii gier, wybraną przeze mną z
rozmysłem, bo jednak początki z takimi łamigłówkami nie są proste, zwłaszcza dla kilkulatka. Wychodzę zawsze z założenia , że najlepiej najpierw wprowadzić i podbudować ego a potem można iść coraz głębiej w las. Jednak zaszczepienie tej chęci podążania dalej i
stawiania sobie wyzwań to rzecz podstawowa. Dziecku które się zrazi zbyt
trudnym poziomem , jest potem duuuużo ciężej przywrócić radość z
rozgrywek.
sierpnia 05, 2016
No komentarze
Powoli zaczynamy szykować przedszkolną wyprawkę. Co prawda Wojtusiowi do stanięcia w progach pierwszej klasy jeszcze daleko, ale dużo bazujemy na programie stworzonym z myślą o pierwszoklasistach. Nie wszystko się nadaje już dla Wojtusia, ale jest to w większości najodpowiedniejszy dla niego poziom, najciekawszy i stawiający przed nim wyzwania.
Wydawnictwo skrzat już podsunęło ma pomoce które z nami są i które wypełniliśmy od A do Z na poziomie do którego doszedł Wojtuś. Reszta czeka na to, aż wskoczymy wyżej a tym czasem wydawnictwo ucieszyło nas ogromnie kiedy wypuściło na rynek kolejną serią zeszytów aktywizacyjnych dla pierwszoklasistów.
W zeszytach tych poznamy literki i cyferki, nauczymy się czytać, liźniemy kaligrafii oraz sięgniemy do prostych ale wciąż trudniejszych zadań matematycznych.
Książeczki są co ważne opracowane na podstawie programu szkolnego, dzięki czemu dziecko ma możliwość kierować się właściwym torem. Bystrzaki mogą brnąć do przodu jak burza, a te dzieci które mają z czymś problemy szybko je wyłapią i nadrobią na spokojnie w domku zaległości. Tematyka podążą za nowym elementarzem przygotowanym przez MEN. Książki literowe są skorelowane z elementarzem rządowym pod względem tematyki oraz kolejności i sposobu wprowadzania liter.
W zeszytach tych poznamy literki i cyferki, nauczymy się czytać, liźniemy kaligrafii oraz sięgniemy do prostych ale wciąż trudniejszych zadań matematycznych.
Książeczki są co ważne opracowane na podstawie programu szkolnego, dzięki czemu dziecko ma możliwość kierować się właściwym torem. Bystrzaki mogą brnąć do przodu jak burza, a te dzieci które mają z czymś problemy szybko je wyłapią i nadrobią na spokojnie w domku zaległości. Tematyka podążą za nowym elementarzem przygotowanym przez MEN. Książki literowe są skorelowane z elementarzem rządowym pod względem tematyki oraz kolejności i sposobu wprowadzania liter.
sierpnia 03, 2016
No komentarze
Etap zabaw odtwórczych u Alusi rozpoczął się jakiś czas temu, swoją drogą, dużo wcześniej niż u Wojtka. To chyba ta dziewczęca empatia i szybszy rozwój emocjonalno - społeczny. Nie mniej jednak na wybór laleczek do domku czekałam, bo chciałam aby moja kobietka dorosła do takiej zabawy. Młodsze dzieci nie grzeszą delikatnością a tego wymagają tego typu zabawki. Dziś w przeddzień 3 urodzin zdecydowanie jest już ten czas.
Wybór laleczek nie był prosty, miałam swoje oczekiwania. Musiałby się wpasować do naszej drewnianej willi, odwzorowywać naszą rodzinkę (2+2 i rodzeństwo obu płci), być bezpieczne, jakościowe i śliczne. Zabawki w naszym domu się nie powielają. Każda jest w jednym egzemplarzu i nie planuję posiadania dziesiątków lalek. Dlatego poszukiwania się zaczęły na całego ale skończyły się niezwykle szybko, bo okazało się, że nasz zaprzyjaźniony i uwielbiany sklep PANTIN, posiada na stanie rodzinkę idealną.
Djeco wypuściło na rynek niezwykłe laleczki o wielkich oczach, ruchomych częściach ciała i materiałowej garderobie, którymi nie sposób się nie zachwycić. Tylko popatrzcie na zdjęcia i minę Alusi przy pierwszym kontakcie - więcej komentować nie trzeba :)
sierpnia 03, 2016
2
komentarze
Czy moje dzieciaki tęsknią za szkoła i przedszkolem. Zdecydowanie NIE :P
Jednak jest coś co wszystkie dzieci uwielbiają i co im osładza ten często gorzki smak powrotu w szkolne mury. Kompletowanie wyprawki. Pamiętam czasy kiedy to ja byłam dzieckiem i jakie było to dla mnie wielkie przeżycie. Dobieranie, wybieranie, szperanie bardzo emocjonującym wydarzenie.
Jednak jest coś co wszystkie dzieci uwielbiają i co im osładza ten często gorzki smak powrotu w szkolne mury. Kompletowanie wyprawki. Pamiętam czasy kiedy to ja byłam dzieckiem i jakie było to dla mnie wielkie przeżycie. Dobieranie, wybieranie, szperanie bardzo emocjonującym wydarzenie.
Już od roku w tych działaniach, tym razem już w roli mamy, towarzyszy mi Wojtuś, w tym roku do tego grona dołączyła też niespełna 3 letnia Ala. Rzecz jasna każde ma swoje ukochane postaci bajkowe i to one w głównej mierze decydują o tych wyborach. Wojtuś wpada w zachwyt nad wszystkim na czym widnieje Spiderman (choć nie ma pojęcia tak na dobrą sprawę co to za postać) a Alicja, jak to Alicja rozpływa się na widok każdej księżniczki.
W tym roku nim ruszyłam z wyprawką ubiegł mnie LIDL, który tym razem zupełnie bez uprzedzenia zrobił nam ogromną SUPER, HIPER, FAJOWĄ niespodziewanie i sprawił dzieciakom taki ogrom radości, że naprawdę trudno mi to opisać. I choć plecak Alusi jest niemalże większy od niej, nie zdejmowała go do samego wieczoru. Z wyjątkiem chwil kiedy to chciała skorzystać z Elzowego piórnika, który również odnalazła w wielkiej przesyłce jaką wręczył nam rano Pan Kurier.
Teraz z pewnością chętnie oboje ruszą z dumą w przedszkolne progi. Bo choć Kusiątka to jeszcze nie szkolniaki, nie mniej jednak czują się bardzo duzi i oboje twierdzą, że od września ruszają do szkoły.
No z takim wyposażeniem to już można !
sierpnia 02, 2016
3
komentarze
A wszystko zaczyna się tak:
Coś poruszyło się w dziurze. Karusia poczuła to bardzo wyraźnie i
od razu cofnęła rękę. Tak, coś tam w dole było. Było tam coś, na pewno!
Na samiusieńkim dnie dziury. Coś jakby przeciskało się przez piasek,
piasek obsypywał się i nagle - nagle coś wyłoniło się z dołu. Coś
czarnego i trochę błyszczącego.
Karusia od razu poznała, co to jest.
Wiecie,
co to było ? Nos, wilczy nos. Jednak to nie był zwykły wilk to był Wilk
Piaskowy. Stworzenie którego nie spotkacie w lasach, stworzenie które jest od zawsze a
żywi się słonecznym i księżycowym blaskiem. Dodać też należy, że takie
pożywienie daje nieziemską mądrość, dzięki czemu Wilk zna odpowiedź na
każde pytanie. Czy może się wobec tego znaleźć lepszy przyjaciel dla
kilkulatki, która na co dzień nie ma towarzystwa do zabawy i której
rodzice są zapracowani, niż taki właśnie kompan.
Ma futro w kolorze piasku, zęby przypominające muszelki i oczy które widzą nie tylko to co widoczne ale i wnętrze Karusinego serduszka. Oczy które widzą i czują potrzeby i wszelkie emocje które się rodzą wewnątrz dziewczynki. No i co niezwykle istotne, Wilk też ma czas, zawsze ma dla Karusi czas.
Dlatego za każdym razem kiedy nasza bohaterka jest zła, smutna, strapiona, pełna obaw, czy wstydu, albo wręcz przeciwnie zachwytu, radości i ciekawości biegnie ile tchu w piersi na plażę podzielić się tym wszystkim ze swoim najwierniejszym przyjacielem.
Piaskowy Wilk pomaga jej zrozumieć postępowanie dorosłych, rozwikłać trudności i problemy i odwikłać to co zagmatwane.Każdy chyba marzy o takim towarzyszu który potrafi dopomóc na wszystkie nasze wewnętrzne rozterki.
Piaskowy Wilk pomaga jej zrozumieć postępowanie dorosłych, rozwikłać trudności i problemy i odwikłać to co zagmatwane.Każdy chyba marzy o takim towarzyszu który potrafi dopomóc na wszystkie nasze wewnętrzne rozterki.
sierpnia 02, 2016
No komentarze
Nasze wymarzone, wyczekiwane i upragnione wakacje na Mazurach zbliżają się wielkimi krokami.
Dlatego też, wciąż poszerzam a za razem skracam swoją listę must have. Są dzieci, jest woda, jest piasek - nie mogłoby się obyć bez WADERA. Przynajmniej ja sobie tego naszego wypadu nie wyobrażam bez zabawek do piasku. Od zeszłego roku mocno przerzedziło nam się w piaskownicy, coś pękło, coś się wyłamało, coś zagubiło, no i tym samym musiały nadciągnąć nowe posiłki WADEROWSKIE.
Pierwszą kwestią było dostarczanie zabawek z domku na plażę, wpadłam na genialny iście pomysł aby dzieciarnia się troszkę pomęczyła i sama dostarczyła sobie sprzęt na miejsce. W tym celu zabawką numer jeden która do tej pory jeszcze nie zagościła na naszym podwórku stała się PRZYCZEPKA . Jak się okazało i jak możecie zobaczyć na zdjęciach przyczepka ma wiele zastosowań.
sierpnia 01, 2016
2
komentarze
Zimową porą mąż mój postanowił odkryć tajniki mocy i obejrzeć wszystkie części gwiezdnych wojen.
Ja osobiście nie byłam tematem zupełnie zainteresowana, no ale siłą rzeczy kukałam przez lewie ramię no i się wkręciłam. Koniec końców obejrzałam całość od A do Z, ba nawet jeszcze wylądowałam w kinie na najnowszej części. Oczywiście mimo usilnych starań, wkradł nam się pomiędzy klatki filmu, nasz Wojciech i zaczął pytać i chciał widzieć te miecze laserowe w akcji. Pokazałam mu kilka starannie wybranych i wyselekcjonowanych scen i tak oto dorobiłam się młodego Jedi który na swój świetlny miecz ciężko pracował długich 5 miesięcy, wytrwale zbierając grosz do grosza. Tak też wszedł w posiadanie narzędzia Mocy a jego chęć poznawania bohaterów i ich przygód wzmagała się z każdym dniem.
Osobiście uważam, że jest stanowczo za mały na to by wejść w posiadanie takiej wiedzy, ale wydawcy zadbali o to by odbiorcy w każdym wieku znaleźli coś dla siebie. Już w 2017 w kinach ma się ukazać kolejna część, a następna planowana jest na 2019, więc moda na Star Warsy szybko nie przeminie.
W nasze ręce trafiło coś co bezapelacyjnie jest u nas pozycją numer jeden. Sam tekst jest dla mojego Wojtka zbyt trudny, to zdecydowanie książka dla fanów i mocno wtajemniczonych młodych odbiorców. Wojtek w zasadzie kojarzy tylko główne i tylko dobre postaci, no poza Vaderem rzecz jasna. Mimo to, każe sobie czytać te krótkie opowiadania na dobranoc co wieczór. Tak czy owak przerobiliśmy przez tydzień książkę 7 razy czytając ją od deski do deski każdego dnia i to wcale nie na raty.
Ja osobiście nie byłam tematem zupełnie zainteresowana, no ale siłą rzeczy kukałam przez lewie ramię no i się wkręciłam. Koniec końców obejrzałam całość od A do Z, ba nawet jeszcze wylądowałam w kinie na najnowszej części. Oczywiście mimo usilnych starań, wkradł nam się pomiędzy klatki filmu, nasz Wojciech i zaczął pytać i chciał widzieć te miecze laserowe w akcji. Pokazałam mu kilka starannie wybranych i wyselekcjonowanych scen i tak oto dorobiłam się młodego Jedi który na swój świetlny miecz ciężko pracował długich 5 miesięcy, wytrwale zbierając grosz do grosza. Tak też wszedł w posiadanie narzędzia Mocy a jego chęć poznawania bohaterów i ich przygód wzmagała się z każdym dniem.
Osobiście uważam, że jest stanowczo za mały na to by wejść w posiadanie takiej wiedzy, ale wydawcy zadbali o to by odbiorcy w każdym wieku znaleźli coś dla siebie. Już w 2017 w kinach ma się ukazać kolejna część, a następna planowana jest na 2019, więc moda na Star Warsy szybko nie przeminie.
W nasze ręce trafiło coś co bezapelacyjnie jest u nas pozycją numer jeden. Sam tekst jest dla mojego Wojtka zbyt trudny, to zdecydowanie książka dla fanów i mocno wtajemniczonych młodych odbiorców. Wojtek w zasadzie kojarzy tylko główne i tylko dobre postaci, no poza Vaderem rzecz jasna. Mimo to, każe sobie czytać te krótkie opowiadania na dobranoc co wieczór. Tak czy owak przerobiliśmy przez tydzień książkę 7 razy czytając ją od deski do deski każdego dnia i to wcale nie na raty.
sierpnia 01, 2016
2
komentarze
