17.04.2018

Osikowe kwiatki na Dzień Matki


Płatki osikowe u nas królują, więc na pewno na blogu będą się w najbliższym czasie przewijać.
Dziś prezentacja pakietu do robienia kwiatów. Powyżej zestawienie trzech kwiatów idąc od lewej:
mój (18+), Wojtka (lat 7) i Alicji (lat 4,5) - jak widzicie na załączonym obrazku, różnic prawie nie ma. Każdy jest w stanie sobie poradzić z tym projektem a taki kwiat, nie tylko może się stać, naprawdę piękną ozdobą stołu, regału czy parapetu ale jednocześnie może być, przyznacie, wyjątkowym upominkiem z rozmaitych okazji, jak choćby z okazji zbliżającego się Dnia Mamy (przypominam, nie pamiętającym 26 maj) :)

16.04.2018

Zaczynam czytać z Martynką


Alusia była zafascynowana czytaniem. Przez cały proces uczenia się, ja miałam dość a ona przynosiła mi kolejne pomoce wiedząc, że będzie dobra zabawa. Trafiłam na dobry czas, doskonały. Wszyscy się dziwili, że tak pędzimy, były nieprzychylne komentarze, że jak można narzucać takie tempo małemu dziecku. Tymczasem tempo narzucała sama Alusia czy ktoś mi wierzy czy też nie. Zresztą kto ma w domu 3 latka ten wie, że narzucać to mu można... chustkę na głowę co najwyżej.
Potem były początki trzeciej ciąży, dla mnie bardzo męczące. Czytanie przeszło na dalszy plan, a w zasadzie całkowicie wypadło z dziennego harmonogramu, na dobre trzy miesiące.
Jak można się spodziewać, kiedy we wrześniu chciałam, jak gdyby nigdy nic, wrócić na dawny poziom okazało się, że o czytaniu nie ma mowy. Musieliśmy wrócić do sylab, trójliterowców, najprostszych słów, króciutkich zdań i ten etap trwa do dziś. Dopiero od dwóch tygodni wprowadzamy dwuznaki i zmiękczenia. Czar prysł, zachwyt zgasł i przyznaje stało się to z mojej winy. Dlatego też czytamy teraz mało ale systematycznie. Codziennie coś, choćby słówka, choćby dwa zdania. Aby Ala znów poczuła ze umie, ze może, żeby nabrała wiatru w skrzydła.
Co ją mobilizuje? Zauważyłam, że bardzo jej się podoba jak Wojtek czyta swoje książki o Gwiezdnych Wojnach czy Spidermanie. Ona też siada ze swoimi o księżniczkach ale jeszcze daleko jej do tego, by im samodzielnie podołać. Postanowiłam jednak iść za ciosem i poszukać czytanek, specjalnie dla niej. Dziewczęcych i dostosowanych do jej możliwości. Łatwo nie jest ale się udało. 
Okazało się bowiem, że nasza ukochana bohaterka książkowa, Martynka, o której książek mamy cały zbiór, posiada także publikacje dla młodych czytelników, którzy pragną samodzielnie zmierzyć się z Martynkowymi historyjkami.

Piżama party z Green rose


Wełniane ubranka, wełniany kocyk, wełniana kołdra na każdym z łóżek, bo najlepsza. Czego jeszcze nam brakowało do tej układanki? Wełnianych piżamek. Green rose ma w ofercie coś dla całego mojego składu. Śpiworek dla maluszków o którym pisałam Tutaj, w praktyce to moje ulubione ubranko na noc. Dziecko jest okryte a dostęp do pieluszki, którą musimy zmienić w nocy, jest zupełnie swobodny i bezproblemowy. Śpiworek nie utrudnia ruchów wiec nie denerwuje maluszków które, jak mój uwielbiają fikać o świcie nóżkami.

13.04.2018

Drzewka na cztery pory roku


Dawno w naszym domu się nie działo nic kreatywnego. Na ścianach obrazki z zimy, na tablicy tylko kolorowanki, na szafkach jeszcze czerwono białe flagi z Dnia Niepodległości a jakby się dobrze rozejrzeć to idę o zakład, że znalazłabym coś w tematyce bożonarodzeniowej. Wstyd i hańba, ale cóż było robić, pierwsze trzy miesiące z niemowlakiem (zwłaszcza takim jak nasz Jakub), wymagają pełnego poświęcenia oraz zaangażowania. A ja nawet nie planowałam jemu, sobie, ani reszcie domowników tego stanu rzeczy zaburzać. Jednak przychodzi powoli ten czas, kiedy już coś, cokolwiek, zrobić się da. Zaczęłam od usunięcia, wszystkich prac jakie były, tak ku większej motywacji. Do zapełnienia mamy parapety, szafki, ramki, tablicę magnetyczną - plan jest taki, że ma być świeżo i pięknie ;)
Postanowiłam zacząć od stworzenia czegoś, co już dawno chodziło mi po głowie i co jest aktualne caaaały okrągły rok. 
Drzewka na cztery pory roku. Takich jeszcze tu nie było. Szukałam inspiracji ale jej tak do końca nie znalazłam, za to w tak zwanym międzyczasie, przyleciały do nas płatki osikowe z Osikowej Doliny. Robiliśmy sobie pewien projekt wiosenny z dzieciaczkami i wtedy mnie olśniło. 
Projekt wiosenny a także doskonały upominek już niebawem na blogu a dziś nasze drzewka.

11.04.2018

Trampolinowe szaleństwo



Nareszcie zrobiło się ciepło, jest cudownie, słońce zagląda do okien a my nareszcie możemy zrzucić zimowe warstwy ubrań, czapki, kominy schować w kąt i zmienić buciory na lekkie butki. W końcu możemy odetchnąć pełną piersią i cieszyć się z każdej chwili na na świeżym powietrzu. Jedną z naszych ukochanych form ogrodowej rozrywki, niezmiennie od 6 już lat są skoki i zabawy na trampolinie. Trampolina to taki sprzęt, który nie nudzi się chyba nigdy, jest doskonały dla małych, średnich i dużych (tak, ja również uwielbiam skakać :P) i zawsze dostosuje się do potrzeb i umiejętności skaczącego.

Kula Ziemska ze starszakiem


Światowy Dzień Ziemi (22 kwietnia) już niebawem, ostatnio pokazywałam Wam fajne zabawy z maluchami w tworzenie Kuli Ziemskiej. Tym razem pójdziemy o krok dalej i o poziom wyżej.
Dziś zajrzymy ze starszakami do wnętrza naszej planety.

Jedzie pociąg z daleka, na dzieciaczki wciąż czeka


Dzień Dziecka już tuż, tuż więc jeżeli macie w domu młodsze przedszkolaki i szukacie inspiracji, zapraszam na wpis. Klocki Blocki to był hit tej zimy, klocki Mubi stały się hitem naszej wiosny. Kiedy na świat przyszedł Kuba, postanowiłam przyjrzeć się bliżej klockom Mubi, czyli klockom tej samej marki ale kierowanym do młodszych budowniczych i wielbicieli radosnej klockowej twórczości. Są to zestawy dedykowane 3-4 latkom, a ja z praktyki rodzicielskiej rozszerzam ten zakres spokojnie do przedziału 2-8 lat. Rzecz jasna nie polecam kupować ich 8 latkom ale to nie oznacza, że dziecko w tym wieku będzie koło nich potrafiło przejść obojętnie. Zwłaszcza jeżeli zobaczy takie zestawy, jak te które chcę Wam dziś pokazać. Jesteśmy w posiadaniu podobnych klocków znanej marki na L i śpieszę poinformować, że Mubi są z nimi kompatybilne, wiec jeżeli Wasze dzieciaki także je mają, śmiało można zaopatrywać się w Mubi, poszerzając możliwości małych budowlańców i ta za dużo mniejsze pieniążki, nic nie tracąc na jakości. Dobrym pomysłem jest kupić klocki najmłodszemu dziecku w rodzinie a zapewniam Was, że wciągną się wszyscy łącznie z Wami, dziadkami czy ciociami, kogokolwiek macie pod ręką.

10.04.2018

Rok w lesie i ogrodzie - Adamada


Jeżeli lubicie książki przyrodnicze, intrygujące, skrywające w sobie moc ciekawostek, faktów, informacji a w dodatku wyposażone w okienka akuku i inne rozkładane bajery, zapraszam dalej mamy coś dla Was. No może nie tyle dla Was, co dla Waszych dzieci, choć szczerze przyznam, że sama zgłębiałam te publikacje z niepohamowana ciekawością.
Obie książki oprowadzają nas po 4 porach roku. Jedna pozwala nam zajrzeć w zakamarki ogrodu i odkryć jego tajemnica, druga natomiast zaprasza czytelnika do lasu. Obie książki są cudnie zilustrowane, zdecydowanie idąc w stronę humorystyczną. Piękne nasycone kolory, fajne żartobliwe dodatki do obrazów. Uczta dla oka i dla umysłu, bowiem w książkach kryje się moc informacji choć w fajnej i nienużącej postaci, krótkich notek.
Jestem ciekawa czy powstanie więcej tytułów w serii o czterech porach roku, bo tworzyłyby naprawdę wartościową kolekcje. 
Do kogo kierowana jest ta publikacja? W moim odczuciu, do starszych przedszkolaków i dzieci wczesnoszkolnych.
A teraz zapraszam dalej pokrótce opiszę co w ogrodzie i lesie piszczy a Wy rzucicie okiem na wnętrze obu książeczek.

Mój Wielki Tydzień


Co prawda Wielki Tydzień już za nami, ale książeczka przyleciała do nas w Wielki Piątek, a nie sposób ją było z trójką dzieci, przeczytać przed Świętami. Dlatego też wróciliśmy do niej w drugi dzień Świąt Wielkanocnych i dokładnie wczoraj udało nam się dojść do końca. Publikacja jest niepozorna, mieści się w dłoni ale za to kryje w sobie wielkie bogactwo. Z książeczką przejdziemy od Niedzieli Palmowej aż do Niedzieli Wielkanocnej. Lektura, język, wymowa i całościowy przekaz  jest kierowany do dzieci (powiedziałabym 8+), ale ponieważ każdy z nas jest Bożym Dzieckiem, uważam, że dorośli również powinni ją przeanalizować i przeżyć te święta z tą publikacją. Najlepiej jeżeli udałoby Wam się ją czytać rodzinnie. Rozdziały nie są długie, każdy zawiera piękną ilustrację będącą obrazem treści. A w treści wszystko co powinno się wiedzieć tak o wydarzeniach Wielkiego Tygodnia sprzed niespełna 2000 tysięcy lat jaki i o samej celebracji w obecnych czasach.

09.04.2018

Kula Ziemska z maluszkiem



Ostatnio powrócił u nas temat kuli ziemskiej, jej powłok, kontynentów, oceanów, oraz naszego miejsca na ziemi. Dlatego idąc za ciosem postanowiłam uruchomić nasze rozleniwione pokłady kreatywności i nie tylko poczytać o naszej planecie ale też co nieco stworzyć. 
Dziś dwie bardzo proste prace twórcze dla najmłodszych wielbicieli geografii. 

Basia i jej nowe przygody oraz Wielka księga słów


Korzystając z okazji, podzielę się moją wielką dumą i radością. Ostatnia dostawa książek od Wydawnictwa Egmont, uświadomiła mi, że oto z mamy czytającej, stałam się również mamą słuchającą czytania. Powiecie też mi nowość, Wojtek czyta już 3 rok! Tak owszem czyta trzeci rok, a raczej trzeci rok się uczy czytać. Więc gdzie ta nowość? Otóż kiedy przyszła paczucha od Egmontu uświadomiłam sobie, że Wojtuś już się nie uczy czytać (no oczywiście człowiek uczy się całe życie można się czepiać), Wojtuś już czyta. Bierze książkę, za książką i czyta. Czyta sam, z własnej wewnętrznej potrzeby. Kiedy widzi coś, co go interesuje, nie jestem już jego pierwszą myślą, trzeba iść do mamy. O nie ja już w ogóle nie jestem traktowana przez niego w tych kategoriach.
On bierze i czyta. A co robi Alusia siada i słucha. Dla książkoholika jakim jestem, taki stan rzeczy to coś tak niesamowitego, że ciężko to opisać. A jak to się ma do Basi i dzisiejszego wpisu?
Kiedy Wojtek zobaczył Janka z tabletem na okładce, po prostu nie mógł się powstrzymać.

Dziękuję Ci, Panie Boże - modlitwy dla dzieci


Ta książeczka w piękny sposób pokazuje nie tylko dzieciom ale i nam dorosłym, że cały dzień jest przepełniony okazjami, sytuacjami, wydarzeniami, okolicznościami do złożenia rąk przed Najwyższym.

08.04.2018

Kwiaty topione


Macie stare kredki świecowe ? My zawsze je kolekcjonujemy, bo potem są z nich piękne prace i to w kilka chwil. Wystarczy coś wymyślić, odpowiednio przykleić roztopić, ozdobić i gotowe. 
Dziś wygrzebaliśmy kredki w kolorze zielonym. Umiejscowiłam je na dole strony. Ja manewrowałam kartką Alusia dmuchała. Nie polecam odwrotnej zabawy bo można poparzyć paluszki. 
Pod miejsce twórczości rozścielcie najlepiej duży papier tj pakowny bo wosk lubi mocno pryskać. Zwłaszcza kiedy strumień gorącego powietrza kieruje dziecko.

05.04.2018

Kocyk wełniany - absolutny must have


Kiedy teraz sobie o tym pomyślę, jestem zszokowana jak mogłam o tym zapomnieć rozpisując listę wyprawkową do nabycia. Jako mama trzeciego malucha, powinnam była wiedzieć, że kocyk z naturalnych włókien to absolutny niezbędnik przy noworodku i niemowlaku, ba nawet przy starszaku. Polarowe kocyki są cudne, milutkie, puszyste, kolorowe no idealne ale w praktyce, przynajmniej w moim domu, rzadko się sprawdzają. 
Nawet na co dzień jest ciężko, bo dziecko bardzo szybko się w nich przegrzewa i poci. Zwłaszcza te najmłodsze dzieciątka które mają spore problemy z wprawną termoregulacją swojego ciała. 
Koc z naturalnych włókien sprawdza się we wszystkich okresach w ciągu roku. Kiedy mamy sezon grzewczy, kiedy przychodzi upalne lato a także w tych porach roku pomiędzy. Sprawdza się doskonale, choć da się bez niego obejść. Jednak kiedy do domu zawita choroba, bez takiego kocyka obejść się już nie da. Bo kiedy dziecko złapie gorączkę, nie ma mowy o okrywaniu go poliestrem 100%. Zawijając malucha w kocyk polarowy możemy doprowadzić do bardzo niebezpiecznej sytuacji, podnosząc jeszcze temperaturę ciała o stopień czy dwa. Potrzebny jest tu materiał oddychający, wentylujący, przewiewny a jednocześnie dający ciepło.
Ja wybrałam ciepły kocyk dla niemowlaka z naturalnej i ekologicznej wełny merino.

04.04.2018

O Wilku który - majowe nowości


W Dalekim Lesie żyje sobie wilk, co się zowie Wilk. 
Ma nietypowy wygląd, mnóstwo przyjaciół, którzy stoją za nim murem oraz przygody o jakich nie jeden wilk, tylko może pomarzyć, wyjąc nocą do księżyca. 

Był na Marsie i w amazońskiej dżungli, grywa w piłkę, czasem boi się własnego cienia, lubi coś w sobie zmienić (ot choćby kolor futra), był mistrzem świata w zapasach i próbował swoich sił jako gwiazda estrady, w dodatku piecze wyborna szarlotkę i kto wie co jeszcze.

Zna i kocha go już 2 000 000 dzieci na całym świecie, a we Francji został nawet wpisany, do kanonu lektur szkolnych. Mimo to pozostał sobą a w dodatku 17 maja będziecie mogli zakupić, dwie nowe książki z jego nadzwyczajnymi przygodami. Książki które u nas już dziś, bo postanowiłam Wam na nie zrobić "smaka" !

Jajo w gnieździe i kosmosie czyli kogel-mogel dla dociekliwych



Dziś książka z jajem, a nawet z jajami wieloma. Miała być przed świętami, których jajko jest symbolem. Symbolem rodzącego się nowego życia. Ale się nie udało i o jajach jest po świętach. 

To druga książka z tej serii, pierwsza była o grzybach na tysiąc sposobów i pod setką kątów, teraz w ruch poszły jajka. Jak to z jajkami bywa, większość treści dotyczy jaj ptasich w różnym ujęciu, jednak co najfajniejsze, na tym jajeczna wiedza się nie kończy. Otóż okazuje się idąc strona za stroną, rozkładówka za rozkładówką, że jajo było inspiracją do wielu niezwykłych teorii, dzieł a nawet perełek architektury światowej.

03.04.2018

Zadziwiające życie czyli odkrywamy tajemnice wszechświata



To książka której nie powinnam była czytać, ciekawość wygrała, minimalna ilość tekstu nad którym przeważa arcy-nieszablonowy obraz również. Jednak odkąd wiem, że w moim ciele roi się od rozmaitych mikroorganizmów a w moim łóżku śpią miliony grzybów wszystko mnie swędzi ! Nie żartuję hahahah, to książka dla ludzi o mocnych nerwach. 

Jestem przekonana, że większość z Was nie ma pojęcia i nie zdaje sobie sprawy z tego co opisuje ta publikacja. Dlatego kiedy ją otworzyłam i zaczęłam czytać, nim się zorientowałam byłam na ostatniej stronie. 144 strony wypełnione po brzegi wielkoformatowymi obrazami i wiedzą która choć może nie jest nam potrzebna w codziennej egzystencji, pochłonęła mnie bez reszty. A że niedaleko pada jabłko od jabłoni, na drugi dzień mój 7 latek przeczytał większą część zupełnie samodzielnie. To chyba najlepsza rekomendacja dla wszystkich wielbicieli wciągających lektur. Zresztą tekst został ograniczony do minimum, co przy tak zjawiskowej publikacji jest dużym plusem. Jeżeli dodamy twarda oprawę, niesamowite obrazy które w prosty a zarazem wyjątkowy sposób pokazują treść , doskonalej jakości papier i przekaz lektury - mamy książkę obok której nie sposób przejść obojętnie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...