Upały, upały, upały - a co robimy wtedy my, chlup do wody.
A jak do wody to najlepiej w Parku Wodnym w Krakowie. Któremu jestem wierna od lat, bo jeszcze od czasów studenckich. Jednak z dziećmi byłam tam po raz pierwszy i na bank nie po raz ostatni, ba wybieramy się tam jeszcze w sierpniu !!! Wiele, wiele atrakcji przybyło, dlatego jest tam jeszcze fajniej niż było kiedyś. Każdy znajdzie tu coś dla siebie i aktywnie spędzi czas dorośli, młodzież czy dzieci a nawet maluszki. Mogę Was o tym zapewnić, bo wybraliśmy się tam cała zgraja, nie pomijając naszego 6 miesięczniaka a wróciliśmy mega zadowoleni i zrelaksowani.
Nawet kiedy Kubulek usnął i urządził sobie 2 godzinną drzemkę, wśród szumów wszechobecnej wody która tłumiły piski i okrzyki radości rozbieganych dzieciaczków, ulokowałam się na leżaku tuż obok całego systemu zjeżdżalni dla najmłodszych i tym samym Alicja szalała do woli a ja miałam ją wciąż na oku, podczas gdy Wojtek z tatą szaleli po basenowych atrakcjach i zjeżdżalniach 6+. Powiem Wam, że teraz doceniam to na co nie zwracałam uwagi nie będąc jeszcze mamą. Wszystko jest naprawdę doskonale rozpracowane i przemyślane. Stworzone z myślą o rodzinach z dziećmi. Począwszy od szatni, przebieralni, łazienek, pryszniców, po rozmieszczenie konkretnych stanowisk. Ilość ratowników, przejrzystość mimo tych wszystkich atrakcji, naprawdę wielkie brawa. Jestem zachwycona i tego nie kryję bo jednak trójka dzieci to nie lada wyzwanie, jeżeli dodamy do tego wodę i tłumy, zwłaszcza kiedy ich emocje biorą górę a szum wody sprawia, że nie słyszą kiedy się je woła i tak dalej. A jednak nie wyszłam stamtąd umordowana i umęczona a wręcz odwrotnie, cudownie odnowiona.


