29.05.2016

Księżniczka Jula, Smok i Rycerze Niedorajdy


Jeżeli macie ochotę na lekką, krótką, bajkową opowieść dla najmłodszych odbiorców. Jeśli szukacie niebanalnej fabuły i nietuzinkowego przebiegu akcji. Gdy wypatrujecie opowieści z morałem z treści płynącym. Jesteście dziś w dobrym miejscu.
Do tego wszystkiego należy dodać zjawiskowe i bajeczne ilustracje oraz treść przekazaną wierszem ioto staje przed Wami ten właśnie tytuł.
Zdecydowanie warty odkrycia i bardzo Was proszę nie sugerujcie się kolorem okładki, zdecydowanie opowieść uniwersalna i nie przypisana do płci.





Książka przenosi nas w czasy gdy na ziemi panowali królowie, sen z oczu spędzały im smoki, księżniczki na wszelki wypadek przetrzymywano w wysokich wieżach a mężni rycerze dzielnie bronili pięknych niewiast przed poczwarami ziejącymi ogniem. Treść rymowana i kontekst przywodzi mi na myśl Shakespeare dla najmłodszych, nie wiem czy porównanie jest trafne, ale skojarzenie u mnie jest silne.
I choć książka zaczyna się jak wiele, to już po kilku pierwszych stronach pachnie przekorą. Wystarczy popatrzeć na tych nieznających strachu rycerzy co zjawili się uratować królestwo przed smokiem. Jeden ciekawszy od drugiego. A napatrzeć się można bo książka jest w pokaźnym formacie, ilustracje całostronicowe w nasyconych i wyraźnych kolorach cieszą oko. 
Lubie opowieści tradycyjne ale na równi z nimi albo naprzemiennie mam ochotę na świeżość, na coś co łamie konwenanse. To pobudza dziecięcą wyobraźnie i mam wrażenie sprawia, że są dużo bardziej tolerancyjni na co dzień. Jak to w życiu nic nie jest czarno białe. Nikt nie powinien też nikogo wpisywać w jakieś sztywne ramy, każdy powinien być sobą i robić to co czuje, że robi dobrze.
Bycie księżniczką nie musi, ba nie powinno być ograniczone do siedzenia w zamkowej wieży, bo co to za życie, niczym kanarka w złotej klatce. I o takiej właśnie księżniczce jest ta opowieść. Zresztą nie tylko Jula wyszła poza ramy, rycerze Niedorajdy także nie do końca wywiązali się, mimo usilnych starań, z tego, czego od nich oczekiwano. Ba tu nawet smok... albo nie o smoku już nic więcej nie powiem bo zepsuję fabułę i element zaskoczenia :)





To zdecydowanie taka książka którą zachwyci się już 3 latek, bo rymowany tekst, wielkie ilustracje i przewaga obrazu nad słowem pisanym bardzo to ułatwiają, po prostu o nudzie i uciekającej koncentracji nie ma mowy. Jednak to także taka książka której z zachwytem wysłucha 5-7 latek i to zapewne kilka razy pod rząd. Bo to taki typ lektury, który czyta się w 5 minut. 
Z moim 5 latkiem już przy pierwszym czytaniu zabawiłam się w zgadywanki rymowanki. Postanowiłam nie kończyć ostatniego słowa i pozwolić mu zgadnąć. Owo słowo przeważnie wynika z poprzedzającej treści ale czasem potrafi też zaskoczyć. Uśmialiśmy się przy tym, co nie miara. 
Czego nas uczy ta książka poza tym co już napisałam. Między innymi tego, że dziewczyny również są sprytne, pomysłowe i zaradne i nie koniecznie mają ochotę tylko leżeć i pachnieć. Pokazuje też, że siła to nie wszystko i nie zawsze należy jej używać nawet w walce ze smokiem. To krótka i bardzo treściwa bajka o cudownym przekazie, który jasno nam nakreśla, że warto być sobą, słuchać swojego serducha i że płeć nie ma tu nic do rzeczy. 



Myślę, że po tą opowieść będą sięgać głównie dziewczynki, a to przez różową okładkę. To jedno w książce bym zmieniła, bo według mnie przesłanie jest równie ważne dla chłopców. Oni również powinni usłyszeć tą historię. Jestem pewna, że tak jak mój rycerz (wcale nie niedorajda) uśmieją się przy niej do łez.
Lekka, humorystyczna, wierszowana opowieść z głęboką myślą przewodnią.

Autor: Steven Lenton
Data wydania: 2016
Format: 250x290
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 32
Wiek czytelnika: 4-5 lat (według mnie 3-7 lat)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad.
Dziękuję, za każde pozostawione słowo! :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...