11.02.2017

Samoloty papierowe, 112 modeli do wykonania


Zawsze lubiłam twórcze i kreatywne zabawy. Nie jest na pewno tak, że nie czerpię przyjemności z wyszukiwania i tworzenia z dziećmi, bo bez pasji nie ma sensu robić nic. Taka jest prawda, jedni uwielbiają sprzątać, inni gotować a ja lubię działać twórczo. Lubiłam to jako małe dziecko, jako nastolatka, tak też i na studiach i po dziś dzień. Nie mam oczywiście żadnych kursów, specjalnych umiejętności ani kwalifikacji mam tylko zapał do działania. Nie tworzę wobec tego wielkich projektów, tylko bawię się z dziećmi, bo to cieszy nas wszystkich. No może jest tego jeden minus, wielki bałagan który zdaje się trwać i nie kończyć. Ale kto by sobie tym głowę zawracał. Dzieci podrosną, wyrosną i jeszcze za bałaganem zatęsknię. 
Jest jednak taka dziedzina twórczości z którą z jakichś tajemniczych przyczyn totalnie sobie nie radzę a co więcej tak mnie ten brak umiejętności irytuje, że nawet nie mam ochoty się za to brać. Co gorsze Wojtuś cyklicznie co jakiś czas prosi i błaga o zrobienie... super szybkiego samolotu z papieru !
Cóż poradzić, wymyślam ciekawsze zajęcie ale zapotrzebowanie na samoloty wraca do mnie jak bumerang. Macie podobny problem, dziś Wam dam rozwiązanie. Jaz zwykle z pomocą przyszła książka ale zupełnie niezwykła, bo taka które pokazuje nie tylko jak stworzyć samoloty, bo takich instrukcji to nawet w internecie jest moc, ale tak która nam daje aż 87 papierów które są gwarancją stworzenia maszyn faktycznie latających, już na poziomie dziecka szkolnego a więc plus minus i moim :P
Nie myślcie sobie jednak iż jest to tylko książka dla laików, jest to jednocześnie pozycja dla tych którzy chcą bić rekordy, zgłębić tematykę papierowych samolotów do cna i odkryć tak prawa fizyki, które pomogą nam w osiągnięciu lotniczego sukcesu jak i inne ważne aspekty. A to wszystko opisane przez specjalistów w dziedzinie lotnictw i kosmonautyki a także speców od rekordów wpisywanych do Księgi Rekordów Guinnessa. Jest ciekawie, kolorowo i wesoło.




To taka książka dla dużych i małych chłopców. Łącząca w jednej wspólnej pasji tatusiów i synków. Oczywiście pisząc stereotypowo, bo w naszym domu składam modele głównie ja, ze względu na popołudniowy czas zapotrzebowania na nie a okrzyki radości padają zarówno z ust Wojtka jak i Ali. 
Książka przeprowadzi nas przez krainę aerodynamiki i zasad których poznanie wydaje się niezbędne aby bić rekordy. Autorzy opisują jak składać samoloty, na co zwrócić szczególna uwagę. Pokazują różne techniki wyrzutu a także zachowanie się samolocików w różnych warunkach, nie zapomniano też o akrobacjach.





Po przejściu tego wcale nie skrótowego kursu, przechodzimy do szczegółowej instrukcji składania poszczególnych modeli które są dostępne w książce. Z tyłu bowiem znajdziecie, aż 87 papierów z modelami które tylko czekają na złożenie. Rozmaite kształty a przy okazji wzory papierów. Jest co robić w czym wybierać zarówno dla osób które to robią lub chcą robić hobbistycznie jak i dla dzieci które chcą mieć z tego czystą frajdę, tak jak moje.





Nasz hangar może zwierać 20 modeli, tak aby każdy samolot był inny. 




Fajnym pomysłem, jest też księga lotów, czyli tabela w której można wpisać swoje kolejne osiągi. 





Książka bez ograniczeń wiekowych, dla każdego komu składanie samolotów i puszczanie ich sprawia frajdę i przyjemność. Doskonała zarówno dla tych którzy chcą się sprawdzić i posiąść nowe umiejętności , wykazać się. Jak i dla kilkulatków którym puszczanie samolocików po prostu sprawia przyjemność i jest wilka radością. Książka niezbędna na zawodach i treningach ale także bardzo fajna w domowych warunkach jeżeli posiadacie w domu pełne energii dzieciaczki. 

Papierowe samoloty. Rekordowe loty
Autor: Ken Blackburn
Jeff Lammers
Oprawa: MIĘKKA
Ilość stron: 254
Wymiar: 216x270

1 komentarz:

  1. Mieliśmy kiedyś książkę z papierowymi modelami autek. Syn miał z niej mnóstwo radości, a ja... mnóstwo sklejania ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad.
Dziękuję, za każde pozostawione słowo! :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...